"KTO JEST KIM..."
Szukaj:
Zaawansowane
Pogoda
Fora Wątki Nowy wątek Podgląd do wydruku
Start > Wiatrakowce > Tematyka ogólna > Wątek
List do Helmuta
przez Dariusz Jankowski 29-05-2013 - 21:38:39
 
Odpowiadam na post Marka "LIST do HELMUTA" i pytania innych Forumowiczów na priv.

Tak już jest,że każda pyskówka jednemu robi reklamę a drugiemu antyreklamę i kazdy czytelnik ma
swoją opinię na dany temat.
Reklama jest wtedy, gdy o Tobie mówią - czy źle czy dobrze to już inna kwestia (świadczy tylko o
piszącym "reklamę" lub "prawdę"winking smiley. Wyznaje zasadę,że szkalowanie i pomawianie siebie do niczego nie
prowadzi, prowadzi tylko do podziałów i nienawiści.

To nie ja chciałem pyskówek w środowisku instruktorów i pilotów wiatrakowców i jej nie
zacząłem z żadną z wymienionych osób.
Nie muszę prowadzić żadnych szkoleń i konkurować w tej materii (będe to robić wyłącznie z pasji),
Zyję z prowadzenia stabilnego biznesu a swój wolny czas poświęcam rodzinie oraz pasji latania wiatrakowcem
oraz rozpowszechnianiem tego sportu w Polsce.

Wszelkie ataki na moją osobę oraz moich kolegów (kandydatów na instruktorów) rozpoczęły się
gdy wyszła na jaw informacja o planowanym kursie instruktorskim. Biała gorączka od razu się objawiła.
Kolenjym dopalaczem była moja nominacja a potem wygrana w "Lotniczych Orłach" - szlag trafił PANÓW,
że to nie ten NASZ!!!

Zauważmy, że wymienione poniżej przeze mnie osoby jeszcze tak nie dawno same
zaczynały swoją przygodę z lataniem na wiatrakowcach z uprawnieniami ASC.
Później zweryfikowali swoje uprawnienia na polskie i teraz podaje się do
publicznej wiadomości, że ASC to g... że Polskie są najlepsze.
Uważamy, że każde uprawnienie jest dobre pod warunkiem solidnego wyszkolenia.
Kolejnym krokiem będzie uzyskanie czeskich oraz polskich uprawnień instruktorskich.

"LIST" do Helmuta (Helmut Stern - instruktor i egzaminator ASC w Europie) a wlaściwie (e-mail)
podpisany przez Alka, Kamila i Jurka miał odwieść Helmuta od przeprowadzenia naszego kursu i egzaminu
instruktorskiego. Zostaliśmy w nim poważnie pomówieni odnośnie naszych kwalifikacji (bardzo ciekawe,
ponieważ 2 osoby posiadają licencje PPL).
Miało się również odbyć spotkanie z Helmutem w "naszej sprawie" na targach we Friedrichshafen.
I co? Du.. Do spotkania nie doszło - para zeszła z płuc.

Jednak Helmut - bardzo inteligentna, otwarta i bezstronna osoba po przeanalizowaniu
naszych aplikacji i dokumentów nie miał żadnych wątpliwości co do
zakwalifikowania nas i dopuszczeniu do kursu instruktorskiego.

Po lotach testowych i egzaminacyjnych - zarysował się wyraźny uśmiech Helmuta i stwierdzenie,
iż "Nasi KOLEDZY" w liście do Helmuta bardzo rozminęli się z prawdą. No cóż, jak stwierdził Helmut
- Wasze polskie "piekiełko" delikatnie ujmując słowami.

Nasuwa się pytanie o co chodzi? a w zasadzie o co chodziło adresatom e-maila do Helmuta???

Wydaje się, że chodzi o to samo co było wiele razy poruszane tu na forum - o stworzenie zamkniętej grupy
do której mogą należeć tylko goście namaszczeni i rozdawać karty na swoich zasadach.
Goście, którzy stworzą na rynku wyłączność i tylko oni są naj, naj w tematyce wiatrakowców na terenie kraju.
Nikogo z poza ich bajki nie dopuszczą do tematu szkoleń oraz do rozwoju małej awiacji.

Tak było już nie dawno, i omało co - ultralajty prawie umarły.

Alka uważam za osobę o wysokim kunszcie pilotażu, wielkiego sportowca co
potwierdził zdobywając dwukrotnie tytuł mistrza świata w motolotniach.
Jurek jak już pisałem w pierwszym poście jestem mu niezmiernie
wdzięczny za wprowadzenia mnie w świat gyro,
Kamil kolega miłujący tą samą pasję co ja - mój współtowarzysz podróży do zakładu BrakoGyro
we włoszech na zaproszenie właściciela Claudio Pagotto.

<

Zakopmy topory wojenne a reszta niech pójdzie w niepamięć - przecież mamy się cieszyć lataniem....
My szanujemy wszystkich i niech tak pozostanie.

Michał Wojtczak, Marcin Szponder, Michał Parkitny, Dariusz Jankowski.

p.s. Po awaryjnych lądowaniach egzaminacyjnych nasza grupa dostała zaproszenie na międzynarodowe
zawody w lądowaniach precyzyjnych które odbedą sie w SITKE (Węgry) w 2014 roku. Czy pojedziemy???
Dariusz Jankowski
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 155

Ranga:

  srebrna
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 30-05-2013 - 21:58:49
 
Nie jestem pilotem, ani właścicielem wiatrakowca.
Ale sprawą wiatrakowców zajmuję się od 2004 roku i zdążyłem chyba wiele się nauczyć.

Jedno jest pewne.

Kiedy Alek i inni korzystali z możliwości latania wg. ASC, to w Polsce nie było żadnych innych
przepisów, a dla ASC obowiązywał wyjątek dla maszyn dwumiejscowych.
Wyjątek ten przestał obowiązywać wraz z wprowadzeniem przepisów LSA w Stanach.

Obecnie tzw. "licencja ASC" obowiązuje tylko dla pilotów ultralekkich wiatrakowców
zgodnie z FAA 103, a więc jednomiejscowych do 115kg MTOW.

Nie wiem kto to jest Helmut, i jak może licencjonować instruktorów, jeżeli wie, że będą oni
latać na dwumiejscowych maszynach o masie startowej 450 lub 560 kg.
Jak może rejestrować maszyny o masie większej niż 115kg?

Sankcjonowanie tego jawnego bezprawia jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe.

Jedynym usprawiedliwieniem może być brak jakichkolwiek przepisów krajowych,
ale w przypadku Polski, takie przepisy są, i działają od wielu lat.

Jest dla mnie całkowicie nieuczciwym postępowanie, kiedy część instruktorów
ponosi ogromny wysiłek certyfikowania swoich programów nauczania w ULC, certyfikowania
swojej szkoły w ULC, zgodnie z przepisami o Świadectwie Kwalifikacji,
ponosi związane z tym koszty, a inni, tylnymi drzwiami na podstawie nieaktualnych przepisów
podbierają im nieświadomych klientów.

To samo dotyczy rejestracji maszyn. Część producentów i importerów poniosło
olbrzymie nakłady na certyfikowanie swoich maszyn, a inni mijają ich bokiem
na papierach ASC.

Co do nominacji i wygranych "Orłów", to przypominam, że nominowani tam byli i są
tacy Panowie, jak importer 3 maszyn, z nich jedna na papierach ASC, dwie ciągle
na niemieckich. List otwarty klientów na temat tego Pana w krąży w internecie, i jest
tajemnicą poliszynela, że importowane przez niego maszyny są pozbawione serwisu
i nigdy nie zostały zalegalizowane w Polsce.
W tym samym plebiscycie na Produkt roku 2012 została nominowana maszyna, która
światło dzienne zobaczyła dopiero w kwietniu 2013.

Plebiscyt, gdzie nie ma żadnych ograniczeń wielokrotnego głosowania przez tę samą
osobę ma wartość taką, jaką ma. Każdy może tam zgłosić sam siebie, i przy odrobinie
wytrwałości, wygrać. Efekt marketingowy jest. A organizator "plebiscytu" zaciera ręce.

Podsumowując, są to dla mnie jasne przypadki nieuczciwej konkurencji i fałszywej reklamy.

Jeżeli mamy konkurować ze sobą, to róbmy to uczciwie.
Nie może być tak, że na jednej szachownicy jeden gra w warcaby, a drugi w szachy.

Niestety, sam byłem ofiarą nieuczciwego instruktora obiecującego mi sposób na ominięcie
polskich przepisów. Straciłem tylko czas i pieniądze.

Tym, którzy zechcą się więcej dowiedzieć, proponuję zapoznanie się z odpowiedzią na
zapytanie na forum w Stanach. Jest jednoznaczna.

[www.rotaryforum.com]
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez MArek 30-05-2013 - 22:31:07
 
Pawle zaskakuje mnie Twoja otwartość i wiedza w tematyce wiatrakowców.
Ja powiem tylko jedno jeśli jest tak jak opisuje Darek Jankowski to poczynania opisanych Panów są żałosne nie mieszczące się w żadnej klasyfikacji etyki pilota nie mówiąc o elicie lotniczej.
To s...stwo jeśli coś takiego zostało zrobione i to trzeba sobie powiedzieć jasno!!!
Nie ważne czy ktoś jest mistrzem czy jedynym instruktorem wiatrakowcowym w Polsce. O niektórych Panach już niegdyś się pisało o tworzeniu monopolu na latanie w Polsce i wyszło tak jak jest do tej pory. Kiedyś niszczyło się motolotnie dla spragnionych oderwania się od ziemi. Dzisiaj widząc niszę w wiatrakach niszczy się i zniszczy wiatrakowce w Polsce. Kiedyś pisałem Polska to nie tylko Warszawa i mamy naprawdę duży kraj który wystarczy i dla 20 instruktorów wiatrakowcowych czy samolotowych, ale jeśli ktoś jest nieomylny jeden naj. naj, "Bogiem Przestworzy" to później dzieje się tak jak to przedstawia Darek.
Uważam za pewnik opis Darka , bo nikt nie mając dowodów nie rzuciłby się publicznie , by pisać nieprawdę wiedząc jakie konsekwencje mogą mu za to grozić. Jeśli zatem tak jest to Panowie nie będą mogli robić zakupów w MediaMarkt.
Dlaczego????odpowiedź w reklamie.thumbs up

Pozdrawiam
Marek
MArek
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 530

Ranga:

  złota
Re: List do Helmuta
przez MArek 30-05-2013 - 22:56:49
 
Ach Pawle dodam jeszcze, a piszesz;

cyt..."Nie wiem kto to jest Helmut, i jak może licencjonować instruktorów, jeżeli wie, że będą oni
latać na dwumiejscowych maszynach o masie startowej 450 lub 560 kg.
Jak może rejestrować maszyny o masie większej niż 115kg?

Sankcjonowanie tego jawnego bezprawia jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe"....

Ile mamy maszyn Magni i Ela w Polsce właśnie zarejestrowanych na rejestracjach ASC????????????????????????????

Widzę , że strzelasz do bramki z jednym z producentów na terenie kraju więc nie dziwi mnie fakt , że tak to interpretujesz.

Pozdrawiam
Marek
MArek
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 530

Ranga:

  złota
Re: List do Helmuta
przez kamil antkowiak 31-05-2013 - 05:06:08
 
Drogi Darku
Tak to jest jak się czyta nie swoją korespondencję. Tak jak napisałeś to był list do Helmuta, a nie do Ciebie czy kogokolwiek innego. Nie dziw się, że czytając cudzy list możesz trafić na słowa, których wolał byś nie czytać. A teraz na forum ujawniając i drążąc ten temat samemu sobie szkodzisz i Helmutowi wyświadczasz niedźwiedzią przysługę.
Skoro o tym rozmawiamy, wróćmy do początku.

Helmut zapytał instruktorów ASC w Polsce o opinię na temat kandydatów na nowych instruktorów. To co opisujesz jako list mający na celu szkalowanie nowych instruktorów, to była po prostu opinia wysłana przez instruktora do instruktora. Nie ma w tym nic zdrożnego. Nie jest to temat publiczny, tylko poufny. Pierwsza lista kandydatów na instruktorów, która konsultował z nami Helmut zawierała osoby które raczej nie mogły się wykazać dużym doświadczeniem w lataniu na wiatrakowcach. I tego dokładnie zestawu kandydatów dotyczył nasz email. Co ciekawe Darku tylko Ty w naszym emailu zostałeś wymieniony z imienia i nazwiska i to z adnotacją, że Twoje posiadane doświadczenie lotnicze nie budzi żadnych wątpliwości i spełniasz warunki na instruktora..

Istotne w tym wszystkim jest coś innego. Nasz list do Helmuta zaczął się od słów "Drogi Helmucie na wstępie chcielibyśmy zapewnić cię, że bardzo zależy nam na jakości kandydatów na instruktorów BFI. Traktujemy bardzo poważnie pracę instruktora i zawsze będziemy wspierać naszym doświadczeniem ASC na terenie Polski"

Nasz list wyrażał wątpliwość dotyczącą standardów szkolenia proponowanego przez Helmuta i o tym z nim rozmawialiśmy. W brew temu co piszesz na targach we Fredreshafen doszło do spotkania z Helmutem, pytaliśmy go co spowodowało tak radykalne obniżenie wymogów szkolenia. Nie umiał nam udzielić logicznej odpowiedzi. Stwierdził tylko, że ASC w Europie bardzo liberalnie podchodzi do tego tematu i to trochę inna sprawa niż w USA...
Sam przeszedłem szkolenie u Helmuta trzy lata temu i wiem co się wiązało z tym szkoleniem. Patrzę na nie krytycznie, pewnie dlatego, że od kilkunastu lat jestem instruktorem w innych dziedzinach lotniczych i również organizuję szkolenia dla instruktorów.

W ciągu trzech lat cena kursu instruktorskiego wzrosła o 100 % , czas jego trwania z dwóch tygodni skrócił się do niecałego tygodnia, zniknął wymóg przeprowadzenia praktyk instruktorskich pod nadzorem, a wymóg posiadanego nalotu na wiatrakowcach zmalał ze 150 do 70 godzin. W takich sytuacjach zapalają się wszystkie możliwe kontrolki ostrzegawcze. Jeśli kandydaci na instruktorów byli by instruktorami samolotowymi na przykład - nie miał bym obaw, że im wystarczy się po instruktorsku "przelaszować" i efekt ich pracy będzie bezpieczny. Inaczej gdy ktoś ma niewielkie doświadczenie. Podejście "liberalne" zamienia się na nieodpowiedzialne.

Nie dziwi chyba nikogo fakt, że zaczęliśmy zadawać pytania co takiego zmieniło się w Polsce aby wymogi na instruktora można było bezpiecznie obniżyć. Moim zdaniem tak luźne podejście do tematu szkoleń instruktorskich w perspektywie dłuższego czasu nie przyniesie dobrych efektów. Za rok może dwa sami zostaniecie postawieni przez Helmuta w podobnej sytuacji. Będziecie musieli wyrazić opinię na temat nowych kandydatów, i może się okazać ,że cena kursu wzrośnie o kolejne 800 euro, wymóg nalotu spadnie do 30 godzin a kurs odbędzie się korespondencyjnie ;-)
Helmut jest przedstawicielem ASC na Europę. Przyjeżdża z Węgier i daje amerykańskie uprawnienia. Kandydaci na instruktorów przyprowadzają już testowo przeszkolonych kursantów. Nic tylko kasować. Łatwa i przyjemna robota. Nie ma żadnej odpowiedzialności. Co więcej, nie interesują go konsekwencje płynące z takiego stanu rzeczy. W taki sposób powstaje właśnie "polskie piekiełko" .

Latanie to piękna sprawa. Piszesz, że latasz dla własnej przyjemności, frajdy i zabawy. Z pasji. I super! Na zdrowie! Można się bawić w latanie, w sklep, w warsztat. Ale oddziel tematy - latanie dla własnej zabawy i zabawę w szkolenia. To jest niebezpieczne i niesie z sobą zbyt wiele następstw. I tego się obawiam. Zawód instruktora jest trudny i nie powinien być wykonywany dla zabawy. Ja nie chciał bym być szkolony przez kogoś zajmującego się tym amatorsko. Amatorsko można latać dla frajdy. Bo amator to miłośnik, entuzjasta, zajmujący się z zamiłowaniem, ale nie zawodowiec.
Jeśli więc zamierzasz szkolić rób to porządnie, na 100%. Inaczej to nie ma sensu. Jeśli szukasz doświadczeń - wejdź np. na ścieżkę sportową. Tam też są emocje, laury i szacunek, ale w powietrzu odpowiada się za siebie samego.

Mam wielką nadzieję, że nowi instruktorzy na miękko zdobędą pierwsze doświadczenia w zawodzie. Oraz, że ci instruktorzy, którzy nie mają polskich uprawnień nadrobią zaległości - bo szkolenie ASC to nie tylko umiejętności techniczne. Węszędzie jest podobnie - kursant lata tak długo aż się nauczy latać. Ale oprócz praktycznej części jest jeszcze teoria, prawo, meteorologia, strefy, radio i wiele innych niuansów związanych z tym, ze latamy w Polsce i podlegamy polskiemu prawu.

Uważam, że ktoś kto chce szkolić powinien zdobyć POLSKIE uprawnienia instruktorskie które może zrobić na miejscu, w oparciu o racjonalny program szkolenia w wybranym z 6 ośrodków. Następnie, jeśli instruktor ma taką potrzebę czy ochotę może zdobywać uprawnienia czeskie czy amerykańskie. Jak wiadomo te ostatnie są przywilejem dla środowiska i zbawieniem dla tych wszystkich pilotów, którzy mają niecertyfikowane maszyny. I stabilna sytuacja w środowisku w związku z ASC leży przede wszystkim w ich interesie. A więc zdobycia POLSKICH uprawnień nowym instruktorom ASC z całego serca życzę i podpowiadam.

Jestem szczerze przekonamy, że po paru latach nowym instruktorom zmieni się optyka, być może sami kiedyś wyrażając nieprzychylną opinie na temat pilota staną po drugiej stronie barykady.
Można oczywiście w szczerość naszych słów nie wierzyć i tłumaczyć zaistniałą sytuację walką o kasę, czy pozycje w stadzie. Trochę to dziecinne jak w piaskownicy. Odłóżmy więc łopatki i wiaderka, bo szkoda na to czasu. Nie wracajmy do tego, bo do niczego to nie doprowadzi. Nie dajmy się podpuszczać tym co tylko jątrzą. Idźmy polatać a potem na piwo, albo lećmy na zawody (a potem na piwo i wino czy nawet tokaj).
pozdrowienia,

ps.

Jest 5 rano i od 40 minut latamy na lotnisku w Borsku. Nie zapomnijmy, że w tym wszystkim najważniejsza jest radość z przebywania w powietrzu smiling smiley

kamil
avatar

kamil antkowiak
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 187

Ranga:

  srebrna
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 31-05-2013 - 08:06:20
 
Cytat
Marek Adamski
...Ile mamy maszyn Magni i Ela w Polsce właśnie zarejestrowanych na rejestracjach ASC????????????????????????????

Widzę , że strzelasz do bramki z jednym z producentów na terenie kraju więc nie dziwi mnie fakt , że tak to interpretujesz.
...

Nie masz racji. Również jeden z Xenonów jest zarejestrowany na ASC.
Nie ma usprawiedliwienia do utrzymywania takiej rejestracji dla nikogo,
kiedy dostępna jest mozliwość zarejestrowania na SP-.....

Producenci i importerzy innych wiatrakowców mogli sobie zadać trud w innych krajach
dopełnienia ich przepisów, a Polskę traktują jak Bantustan....
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 31-05-2013 - 12:11:24
 
Bardzo jasno wypowiedział się na RotaryForum Chris, oblatywacz w firmie ArrowCopter:

"The same happened in Hungary a couple of years ago. There was a person (personally known to me) who took money in exchange for ASC "licenses" to fly gyroplanes. Those gyros were not American ULs, in fact, they were MT03s. The person touted himself as recognized by the FAA and told people that they could legally fly European UL gyros with this kind of "license" in Europe.

There were quite a few ASC registered gyros hangared next to me. At that point, there were no standards in Hungary or Austria. The flight school operating at the airport couldn't train for the German UL license so they also gave out ASC licenses. Their instructors even were only "ASC instructors"!

At some point, a disgruntled student who learned he couldn't legally fly in Germany with his new Gyro put up a big stink and the operation ceased.

I don't think there are any more of these ASC gyros around. Nowadays they tend to be Slovac registered gyros, which seems to be the new black...

-- Chris. "


Jak ktoś nie zna języka, to poniżej tłumaczenie:

"To samo stało się na Węgrzech kilka lat temu. Była osoba (osobiście mi znana), która brała pieniądze w zamian za licencję "ASC" na wiatrakowce. Te wiatrakowce to nie były amerykańskie ULM, w rzeczywistości były to MT03. Osoba ta przedstawiała się jako uznana przez FAA i powiedział ludziom, że mogą legalnie latać wiatrakowcami wg. europejskiego UL z tego rodzaju "licencją" w Europie.

Było sporo wiatrakowców zarejestrowanych ASC hangarowanych obok mnie. W tym momencie nie było żadnych standardów na Węgrzech czy w Austrii. Szkoły lotnicze na lotnisku nie mogły trenować na niemieckiej licencji UL, dlatego też wydawali licencje ASC. Ich instruktorzy to byli tylko "instruktorzy ASC "!

W pewnym momencie, niezadowolony student, który dowiedział się, że nie może legalnie latać w Niemczech ze swoim nowym wiatrakowcem zrobił wielki smród i działalność ustała.

Nie sądzę, że jest więcej tych wiatrakowców ASC wokół. W dzisiejszych czasach wydają się być na znakach słowackich , który wydaje się być nowym czarnym [rynkiem szkoleń] ...

- Chris.
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 31-05-2013 - 12:21:45
 
Jeszcze jedna jasna wypowiedź:

"ASC was an ultralight club that was given Part 103 exempt trainers registration and BFI (Basic Flight Instructor) and AFI (Advanced Flight Instructor) licences by the FAA. However in 2004 FAA ended that game with LSA (Light Sport Aircraft) and Sport Pilot and SP-CFI (Sport Pilot- Certified Flight Instructor).
Now, all machines that are not true Part 103 machines (254 pounds, single seat, 65 mph max airspeed, 5 US Gallons of gas max) have to be registered with FAA directly. Sport Pilot is directly a FAA license. CFI's for them are directly given by FAA also."


"ASC było klubem ultralight, który wyjątkiem do Part 103 został upoważniony do rejestracji instruktorów BFI (Basic Flight Instructor) i AFI (Advanced Flight Instructor), licencjonowanych przez FAA. Jednak w 2004 roku FAA zakończył tę grę z przyjściem LSA (Sport Light Aircraft) i Pilot Sport i SP-CFI (Pilot-Certified Instructor Sport Flight).
Teraz wszystkie maszyny, które nie są prawdziwymi maszynami Part 103 (254 funtów, jednomiejscowy, 65 mph max szybkości przelotowej, 5 galonów amerykańskich paliwa max) musi być zarejestrowany w FAA bezpośrednio. Pilot Sport jest bezpośrednią licencją FAA. CFIjsą dla nich są również bezpośrednio zatwierdzani przez FAA ".
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 31-05-2013 - 12:26:04
 
To co robi ASC w Europie, to dla mnie rzecz całkowicie niezrozumiała.
Od 2004 roku, czyli od ponad 9 lat nie ma żadnych podstaw prawnych
do wydawania jakichkolwiek "licencji ASC", nie funkcjonują również
instruktorzy BFI i AFI. FAA, na które powołują się niektórzy, skończyło
z wszelkimi tymi uprawnieniami definitywnie wraz z wejściem klasy LSA.

"Model biznesowy" jest bardzo prosty, wydać "papier" i utrzymywać jego
"ważność" tylko za pomocą corocznych wpłat.

Nadal powtarzam, nie wiem kto to jest Helmut, ale zazdroszczę mu pomysłu.

Jeszcze raz polecam lekturę:

[www.rotaryforum.com]

Wątek się ładnie rozwija.

[translate.google.pl]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-05-31 12:31 przez Paweł Komender.
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez MArek 31-05-2013 - 13:23:27
 
Masz rację w pełni Cię popieram Paweł w jednej kwestii na pewno.

cyt...""Model biznesowy" jest bardzo prosty, wydać "papier" i utrzymywać jego
"ważność" tylko za pomocą corocznych wpłat"...

Około dwóch lat pisałem, że cały świat lata na swoich wiatrakach od dziesiątek lat. My raczkujemy , bo jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się pierwszym świadectwem pilota wiatrakowca w Polsce / około 3 lat temu/. Braliśmy wzorce z innych państw, uczyliśmy się od mądrzejszych. Ale jak widać zgodnie z przysłowiem jajko stało się mądrzejsze od kury!!!
Zapewne osobom, które próbowały i nadal próbują zaszczepić na terenie naszego kraju sport wiatrakowcowy z wszelkich informacji , które otrzymali w pakiecie i co zostało im przekazane na czym mogli się wzorować, jedną pozostawili na pierwszym miejscu.... właśnie opisywany przez Ciebie """Model Biznesowy"""
Poza tym Paweł ja celowo podałem Te dwa modele / Magni i Ela / które do dzisiejszego dnia są rejestrowane z pomocą Polskich instruktorów na ASC. Nie wymieniłem Xenona, bo jak już kiedyś padło na forum nawet osoby zainteresowane i siedzące mocno w temacie tego wiatrakowca po zajęciu miejsca w fotelu muszą się nieźle wychylić z kabiny, by przeczytać na jego boku czy to jest Xen , czy Zen.

Pozdrawiam
Marek
MArek
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 530

Ranga:

  złota
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 31-05-2013 - 14:34:04
 
Marek,

jest to wybitnie upokarzające, że tak poważne firmy jak Magni, (pionier i wzór),
AutoGyro (największy producent na świecie), traktują Polskę jak Bantustan
i swoim klientom wciskają ASC, zamiast certyfikować się wg polskich przepisów.
Ela w międzyczasie ma już polskie papiery i pierwszą rejestrację, SP-XELA,
ale tak jak stary Xenon na ASC, tak i stare ELA nadal są na ASC.

Wiadomo, że taniej zapłacić 72€ w roku bez żadnych kontroli i badań i latać,
niż zrobić to porządnie w ULCu. Tylko wszyscy ci, którzy tak próbują oszczędzać
nie mają chyba świadomości, że odbywa się to kosztem ich bezpieczeństwa.

Druga sprawa, to nieuczciwa konkurencja.

Wszystkich nas krew zalewa, kiedy ktoś przepycha się przed nas w kolejce,
albo omija korek bokiem, kiedy my stoimy zgodnie z przepisami na
zakazie wyprzedzania.

Tylko te same osoby nie widzą nic niestosownego w tym, że ktoś zadał sobie trud,
certyfikował w ULCu program szkolenia, instruktorów, lotnisko i szkołę,
jest to jego jedyne źródło utrzymania, a oni "mijają go bokiem".

Nadal pełno w internecie ogłoszeń XYZ Aviation Academy, piękne zdjęcia i laurki,
tylko że licencja nie wiadomo z jakiego kraju, instruktor nie wiadomo z jakimi papierami
a lotnisko tej "Aviation Academy" to łąka za płotem.

ASC wniosło ogromne zasługi do paraglidingu, PPG.
Ale to się nie da zastosować do wiatraków, bardzo niewiele mieści się w 115kg.

Nie na darmo podniesiono europejskie 450kg do 560kg dla wiatrakowców.
To jest ciężka i skomplikowana konstrukcja.
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez jurek grabowski 31-05-2013 - 15:30:59
 
Sprostowanie,
Od prawie roku latam i oferuję szkolenie do świadectwa kwalifikacji UAGP na wiatrakowcu MagniGyro M16, który jest zarejestrowany na znakach SP-XFLY.
Każdy kupujący ma możliwość zakupu z rejestracją w Polsce.
Informacje te można znaleźć w internecie na stronach ULC, producenta lub dystrybutora (w moim przypadku www.magnigyro.pl)
Jurek Grabowski


jurek grabowski
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 15

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 31-05-2013 - 16:32:52
 
Cytat
jurek grabowski
Sprostowanie,
Od prawie roku latam i oferuję szkolenie do świadectwa kwalifikacji UAGP na wiatrakowcu MagniGyro M16, który jest zarejestrowany na znakach SP-XFLY.
Każdy kupujący ma możliwość zakupu z rejestracją w Polsce.
Informacje te można znaleźć w internecie na stronach ULC, producenta lub dystrybutora (w moim przypadku www.magnigyro.pl)
Jurek Grabowski
Przepraszam serdecznie i zwracan honor.
Powinienem był pamiętać, przecież w zestawieniu nowych rejestracji z 2012 był jednoznacznie wymieniony.
Doskonale, że przynajmniej kierunek jest właściwy i kolejne firmy korzystają z nowych, z trudem wypracowanych
przepisów polskich.

Gratulacje!
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez Piotrek 02-06-2013 - 18:39:45
 
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase. W 2004r rynek motolotniowy został zmonopolizowany a teraz chodzi o wiatraki tak samo bedzie.
Piotrek
Dołączył: 10 lat temu
Posty: 286

Ranga:

  złota
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 02-06-2013 - 19:20:04
 
Cytat
Piotrek
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase. W 2004r rynek motolotniowy został zmonopolizowany a teraz chodzi o wiatraki tak samo bedzie.
o jaki monopol Ci chodzi.

Wg nowych przepisów o Świadectwie Kwalifikacji są już zarejestrowane co najmniej 3 szkoły:
Alka, Kamila i Salt Aviation.
Certyfikowane typy są też już trzy: ZEN1, Ela i Magni.

To gdzie tu monopol? To są konkurencyjne firmy.

Każdy inny ma też otwartą drogę do spełnienia wymogów ULC.

Tylko jak się chce działać na skróty, to najlepiej krzyczeć na tych,
co robią wszystko zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami, że "monopol".
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez Piotrek 02-06-2013 - 21:05:29
 
Dzwoniąc do pod koniec marca do Kamila proponował licencje amyrkanską bo bedzie tansza od polskiej szybciej i prosciej to samo powiedziano mi w białymstoku wiec amerykańskie sa tansze a teraz chcecie robic tylko polskie bo mozna wiecej wyciagnąć od klijeta takie jest moje zdanie. Ale sa jeszcze czechy.Polskie cena zmuszaj małe lotnictwo do robienia licencji czeskich na samoloty motolotnie i wiatraki oraz rejstracje.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-06-02 21:06 przez Piotrek.
Piotrek
Dołączył: 10 lat temu
Posty: 286

Ranga:

  złota
Re: List do Helmuta
przez MArek 02-06-2013 - 21:55:57
 
Tak właśnie siedzę i przyglądam się postom na motolotniach i wiatrakach. Doszedłem do małego wniosku.... facet po co Ty się ścierasz i w imię czego??? Sytuacji w Polsce tego co funkcjonuje i jest zakorzenione w Polsce się nie zmieni... więc po co????
Szkolą mają czas i chęci poświęcania siebie innym to niech szkolą, mają klientów do szkoleń i na sprzęt to tylko się cieszyć.
Facet spełniłeś swoje marzenia o wiatraku, przetarłeś sam szlak w Czechach za chwilę sam będziesz instruktorem wiec ???

Wszystkim życzę spełnienia marzeń o lataniu na własnym wiatrakowcu i robienie polskich, amerykańskich, francuskich , litewskich i słowackich licencji do wyboru.


Jak najwięcej pogody tego lata
Marek
MArek
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 530

Ranga:

  złota
Re: List do Helmuta
przez Janusz Kowalczyk 03-06-2013 - 08:07:45
 
Witam wszystkich po przeszło miesięcznej nieobecności. Po zapoznaniu się z nowymi postami , ze zdziwieniem stwierdziłem , że nic się nie zmieniło. W zasadzie powinienem napisać : "bez zdziwienia" , ale ponieważ "bagienko" okazało się głębsze i bardziej śmierdzące niż sądziłem , że jest , więc stąd moje zaskoczenie i w pewnym sensie również rozdrażnienie. Stan wnerwienia wywołuje u mnie fakt , że jako patriota (co niestety w naszym kraju rymuje się doskonale z idiota) chciałbym mieć sprzęt zarejestrowany na SP , ale zawiłość procedury i związane z tym gigantyczne koszty w praktyce uniemożliwiają to. W powyższej (i pokrewych) dyskusji , ścierają się dwa równoległe wątki: osób które zakupią sprzęt fabryczny i budujących samodzielnie. Rzeczą oczywistą jest , że jeśli ktoś kupuje sprzęt fabryczny (i wykłada niemałą kasę) , to żąda aby dopełnione były wszystkie formalności (nazwijmy to w skrócie) papierologiczne. Oni również z całą pewnością , przeszkolą się w certyfikowanym ośrodku. Jednak osoby budujące samodzielnie , których jest zwyczajnie nie stać na wyjęcie pół bańki na sprzęt fabryczny i przeszkolenie , będą szukać innej , prostrzej i co tu ukrywać - tańszej drogi. Oczywiście , ktoś zaraz odpisze , że to niewłaściwe , niebezpieczne (ktoś nawet napisał , że niemoralne). Ale mając do wyboru : przeszkolenie i rejestrację za granicą lub nic , wybieram zagranicę. Według mnie , dopuki nie zostaną uproszczone procedury rejestracji sprzętu budowanego amatorsko (przegląd przez mechanika w certyfikowanym ośrodku) , doputy w krajowych szkoleniach będzie marazm i związana z tym stanem niska dochodowość całego interesu. Bo jak dużo można "wydoić" od tych kilkunastu gości których stać na sprzęt fabryczny? Koszty zakupu sprzętu już na starcie są duże i wcale nie wzrastają wraz ze wzrostem ilości przeszkolonych. Wręcz przeciwnie , będą się rozkładać na każdą kolejną wylataną godzinę powodując zwiększenie zysku. Tak więc , najrozsądniej będzie jeśli każdy zrobi to co uważa za najlepsze dla niego , a inni nie będą mu rzucać kłód pod nogi (czytaj : szmaty w śmigło).

Janusz
avatar

Janusz Kowalczyk
Dołączył: 10 lat temu
Posty: 1295

Ranga:

  złota
Re: List do Helmuta
przez Paweł Komender 03-06-2013 - 21:45:40
 
Cytat
Janusz Kowalczyk
.......Oczywiście , ktoś zaraz odpisze , że to niewłaściwe , niebezpieczne (ktoś nawet napisał , że niemoralne). ....

Drogi Januszu,

zapominasz, że lotnictwo to nie żeglarstwo.

Jak wypłyniesz zbudowaną przez siebie łódką i staniesz na drodze wycieczkowca na Mazurach,
to on tego raczej nie poczuje, a ty zapłacisz sam za swoje niedopatrzenia...

Jak zbudowanym przez siebie wiatrakowcem wlecisz (bez łączności radiowej, bo ASC tego nie wymaga)
w strefę kontrolowanego lotniska i staniesz na drodze Airbusa, to konsekwencje będą poważniejsze.

Ja, latając czymś mniejszym niż Airbus, ale za śmigłem z przodu, też kilkakrotnie natykałem się na motolotnie
i paralotnie na pułapach, gdzie nie powinni być, bez łączności, bez pojęcia...

Jak mi się wkręcą w śmigło, to ja zginę razem z nimi, więc to nie jest tylko ich sprawa...

To tak tylko na marginesie.

Moje dwa grosze.

PK

PS: Również "instruktor" z zagraniczną licencją, wlatujący bez łączności w strefę aktywną
skoków spadochronowych wiatrakowcem, to nie tylko jego sprawa. Takim wirnikiem
można narobić dużo mielonego mięsa.
Paweł Komender
Dołączył: 6 lat temu
Posty: 51

Ranga:

  brązowa
Re: List do Helmuta
przez Janusz Kowalczyk 04-06-2013 - 07:36:08
 
Drogi Pawle , masz w 100% rację! Jednak ja wychodzę z założenia , że przeciętny Pan Pilot ma trochę więcej rozumu niż np. Janko Muzykant i wie , że jeśli "rąbnie skrzypki" (czytaj: poleci tam gdzie nie potrzeba) to w rezultacie , zamiast koncertu w filcharmonii będzie wpierdol....

Janusz
avatar

Janusz Kowalczyk
Dołączył: 10 lat temu
Posty: 1295

Ranga:

  złota
 

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować