"KTO JEST KIM..."
Szukaj:
Zaawansowane
Pogoda
Fora Wątki Nowy wątek Podgląd do wydruku
Start > Wiatrakowce > Tematyka ogólna > Wątek
Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Lechu 26-04-2017 - 09:39:33
 
Witam Wszystkich

Minął miesiąc od wypadku wiatrakowca w Krzeczynie Wielkim w którym śmierć poniosło dwóch moich znajomych.
Na stronie PKBWL nie ma wzmianki o tym zdarzeniu. Czy Ktoś z forumowiczów posiada wiedzę o przyczynach
tego wypadku bo domyślam się, że sprawa "chce być" zamieciona pod dywan.
Wszyscy nabrali wodę w usta, a w innych przypadkach posty rosły jak grzyby po deszczu.
Pozdrawiam Lechu.
Lechu
Dołączył: 7 miesięcy temu
Posty: 4

Ranga:

  brązowa
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Marek Siekirka 26-04-2017 - 20:00:37
 
Lechu,
co nazywasz "nabieraniem wody w usta"? i jacy "wszyscy".
Nie ma komentarzy i słusznie. Po co rozsiewać plotki.
Wiele osób, w tym ja czekamy na raport wstępny PKBWL, a wówczas będzie można coś napisać.
A pro pos PKBWL, czy nie powinni oni opublikować wstępnego raportu w ciągu miesiąca?
Dlaczego sądzisz, że ma to zostać zamiecione pod dywan?

.
.
[autogyro-wiatrakowiec.blogspot.com]
avatar

Marek Siekirka
Dołączył: 4 lat temu
Posty: 204

Ranga:

  złota
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Marek Adamski 28-04-2017 - 18:44:18
 
Nikt nie nabral wody w usta. Raport powinien być ale go nie ma. Zgineło dwoje ludzi. Lechu zapewniam cię nie tylko byli Twoimi znajomymi. Poczekajmy cierpliwie na ustalenia Komisji.
Marek Adamski
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 395

Ranga:

  złota
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Marek Adamski 15-05-2017 - 15:25:20
 
[mib.gov.pl]
Marek Adamski
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 395

Ranga:

  złota
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Jakub Grabiec 16-05-2017 - 23:01:37
 
Zdjęcie łopaty ( Rys 6




























Zdjęcie łopaty ( Rys 6 ) dotyczy łopaty nr 1 czy nr 2 ( Rys2 ) ?












0
Jakub Grabiec
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 155

Ranga:

  srebrna
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Marek Adamski 17-05-2017 - 09:01:35
 
Zamieszczone zdjęcia Jakuba się ładują więc za nim dojdą to może ja coś napiszę.
Wstępny raport powinien być opublikowany prze PKBWL do 30 dni od zdarzenia / na informacji o zdarzeniu jest podana data zakończenia czynności o wypadku 27.04.2017 r. więc wszystko jest ok.
Raport trzeba było po prostu wnikliwie poszukać samemu na stronie Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, gdyż nie ma go na żadnym z poczytnych portali , a mam na myśli lotnicząpolskę, czy chociażby portal dlapilota. Cóż ...to też nie jest jakimś faux pas ze strony komisji PKBWL. Wszystko w granicach prawa więc jeżeli ktoś z kolegów jest obrażony na pracę komisji to jest na nie publikowaniu, czy publikacji po dłuższym terminie to jest w błędzie.

Komisja sporządza raport wstępny w formie pisemnej, gdzie na podstawie zebranych informacji powinien zawrzeć wszelkie informacje i ustalenia jak również o czynnikach mogących mieć ujemny wpływ na bezpieczeństwo lotów, a które zostały ustalone do momentu jego sporządzenia. Następnie przekazuje go Prezesowi Urzędu w formie i pliku uzgodnionym z Prezesem Urzędu. Komisja udostępnia raporty wstępne na swojej stronie internetowej.

Także koledzy do tego momentu jest wszystko ok.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2017-05-17 09:03 przez Marek Adamski.
Marek Adamski
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 395

Ranga:

  złota
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Marek Adamski 17-05-2017 - 09:49:52
 
Nie ukrywam , ze liczyłem na komisję PKBWL i na jej profesjonalne podejście do tragicznego wypadku w Krzeczynie. Dziwię się jak można pojechać na miejsce zdarzenia, mieć pogląd na to jak wszystko wygląda na miejscu co odpadło co się po czym nie przeprowadzić stosownych badań. Miałem wiarę w fakt, że skoro wiatrakowiec był zarejestrowany do tego fabryczny do komisja pochyli się nad zdarzeniem i wyjaśni jego okoliczności. Te urwane łopaty już powinny być po badaniach mechanoskopa który pod mikroskopem mógłby stwierdzić czy ich rozerwanie to przyczyna zmęczeniowa, czy tez dynamiczna poprzedzona wcześniejszymi zdarzeniami ustalonymi przez komisje czyli ich uszkodzeniem.
Zadziwiającym faktem jest to, że wszyscy milczą i przechodzą obok tak tragicznego w skutkach zdarzenia . Nie wiem...dlaczego? Dorobiliśmy się w końcu kilku instruktorów, ludzi znających się w tematyce wiatrakowców, a którzy powinni zając jakieś stanowisko na forum , a tu nic....
Kiedyś pisało się codziennie o duperszmitach , pompka paliwa ta to została wywrócona z piętnaście razy na wiele różnych możliwych sposobów. Przy konkretnych sytuacjach nie potrafimy rozmawiać. Mało tego mogę z pełną stanowczością powiedzieć nie potrafimy rozmawiać o pasji czy dzielić się cennymi spostrzeżeniami. To prawda tam gdzie zaczyna się biznes, kończy się koleżeństwo i pasja.
Pamiętamy różne zdarzenia motolotniowe ktoś nie zabezpieczył dźwigara we właściwy sposób, a tylko na taśmę którą napinany jest dźwigar skrzydła. Inni koledzy nie zmienili szekli która była z niewłaściwego materiału w wyniku czego doszło do przetarcia szekli i tzw. "otworzenia się skrzydła do góry" .Zaraz po tym zdarzeniu było to podane do publicznej wiadomości. Co prawda
firma Aeros podała w biuletynie o konieczności wymiany szekli na właściwe, ale przecież wielu z nas , albo nie dociera do biuletynu lub po prostu ich nie czyta.
Przykre jest to , że zginął nasz kolega Stasiu Pająk, a jego tragiczna śmierć zapewne nie poszła na marne. Właśnie poprzez swoją tragiczną śmierć uzmysłowił ludziom , że jest mała niewinna szekla przez którą on zginął , ale równolegle oszczędził wielu kolegom życie. Zaraz po zdarzeniu wielu użytkowników sprawdzało swoje szekle magnesem czy są właściwe. Ilu też z kolegów zauważyło przetarcia na szekli czego nie robili wcześniej przed tragicznym zdarzeniem. Osobiście znane mi są takie przypadki.
Dziwię się bo w Polsce już trochę wiatrakowców lata i wydaje mi się że takie zdarzenia powinny być gruntownie badane, a ich ustalenia publikowane do publicznej wiadomości. Zapewne trafne spostrzeżenia ustrzegłyby innych przed ewentualnymi podobnymi zdarzeniami.
Zauważyłem również , ze komisja prócz jednego zdjęcia silnika 914 oderwanego po upadku od konstrukcji nie podała żadnych istotnych informacji na jego temat. Silnik jak wiadomo to serce wiatrakowca. Już z samego zdjęcia można wnioskować że silnik nie pracował …ba! Osobiście dotarłem do naocznego świadka zdarzenia który twierdził o dwóch trzaskach. Pierwszy wg świadka był takim głośnym strzeleniem jakby silnik w gaźnik strzelił. Niemalże w tej samej chwili był drugi trzask po którym z jego opisu spadali pionowo w dół.
Jak można zauważyć komisja podała raport ale skupiła się tylko na papierologii ;
-jakie piloci posiadali uprawnienia,
-nie było ubezpieczenia, nie posiadał zdatności do lotu,
- nie posiadał uprawnień do szkolenia,
-posiadał ważne badania ważne do...

oczywiście te wszystkie rzeczy można sprawdzić w dostępnej bazie nie wychodząc z biura, ale zapewniam , że nie miały bezpośredniego wpływu na to zdarzenie.
Niektórzy mogą mi zarzucać pieniactwo lub filozofie, ale powtarzam to co zawsze pisałem, że żaden wypadek wiatrakowca nie został ostatecznie rozwiązany. Mam na myśli poważne wypadki Śp Marcina, Śp Darka i ten też nie ma finalnego gruntownie zbadanego końca. Wypadki w których to szczęśliwie piloci ocaleli zawsze były zakończone pozytywną zgodną puentą z dopiskiem komisji, że współpraca komisji z pilotem była niesamowita i wspaniała.

Komisja PKBWL ma prawo odstąpić od badania wypadku lotniczego. Posiada zresztą zgodnie z prawem szeroki wachlarz odstąpienia od badania wypadku i po prostu z tego skorzystała. Tyle tylko, że mi jako pilotowi wiatrakowca, czy też moim kolegom latającym na wiatrakowcach to nie wystarcza. Szkoda , ze kolejna sprawa pozostaje niewyjaśniona.
Na koniec jeszcze jedno....dokładnie wczoraj czytałem fajny artykuł na portalu dla pilota w którym to było napisane;

....'Krzewienie kultury bezpieczeństwa i ciągła nauka jest obowiązkiem każdego świadomego pilota. Wyciąganie wniosków z błędów innych, wydaje się przecież tak oczywiste"....

Słowa te były skierowane do wszystkich kolegów którzy mogą opisać swoje przeżycia w dziale pt. " Doświadczyłem , przeżyłem , opisałem"...
Nasuwa mi się taka przykra odpowiedź...otóż koledzy Tomek i Artur doświadczyli jednak nie przeżyli, a ci co powinni to opisać nie opisali.

Pozdrawiam
MArek
Marek Adamski
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 395

Ranga:

  złota
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Jakub Grabiec 17-05-2017 - 17:13:49
 
Oczywiście chodziło mi o nr rysunków w informacji o zdarzeniu PKBWL
Jakub Grabiec
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 155

Ranga:

  srebrna
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Alek 18-05-2017 - 22:20:00
 
Całkowicie się zgadzam. To że wiatrakowiec nie miał OC a lot był prawdopodobnie "nieformalnym lotem szkolnym" nie było przyczyną wypadku. Komisja powinna jednak pochylić się nad tym bo ustalenie przyczyn może zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości. Inna sprawa, że po "dobrej zmianie" być może nie ma kto badać wypadków...
Alek
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 109

Ranga:

  srebrna
Święte słowa. Wprawdzie nie latam wiatrakowcem ale zawsze czytam raporty PKBWL wszystkich typów SP, bo to często źródło wiedzy nie do przecenienia. Uważam, że to powinien być wręcz obowiązek każdego pilota.

Jak napisał Marek - komisja miała prawo odstąpić ale nie miała takiego obowiązku. Pamiętam co najmniej kilka wypadków motolotniowych, od których badania PKBWL mogła odstąpić ale tego nie zrobiła. Mimo, braku uprawnień, ubezpieczenia itd. - przy ewidentnej sytuacji gdzie problem był techniczny - doprowadzali sprawę do końca. Dzięki temu dostaliśmy bardzo wartościowe informacje i doświadczenie, które zwiększa nasze bezpieczeństwo. Przecież o to - i tylko o to w tych badaniach chodzi...

Niestety - zapewne nikt z PKBWL nie czyta tego forum, a diagnoza Alka niestety jest zasadna.
avatar

Ryszard Lewandowski
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 778

Ranga:

  złota
Re: coś tu się nie zgadza...
przez Marek Siekirka 19-05-2017 - 10:25:03
 
PKBWL ustaliła, że łopata wiatrakowca została wcześniej uszkodzona i nie wiadomo jak, i przez kogo została naprawiona.
Można przypuszczać że do wypadku doszło właśnie przez oderwanie się łopaty wirnika. Komisja nie podała tej informacji, ale wydaje się to prawdopodobne. Dlaczego w stosunkowo nowym, fabrycznym wiatrakowcu dochodzi do oderwania się łopaty wirnika?!
Co tu się nie zgadza?
Nie zgadza się idea istnienia PKBWL z jej postępowaniem. Komisja ma wyjaśniać przyczyny zdarzeń, a nie odstępować pod byle pretekstem od badania wypadku.
Jak można było nie zbadać tego wirnika?!
A może ten typ wirnika obarczony jest ukrytą wadą konstrukcyjną i wszystkie wiatrakowce z tymi wirnikami są potencjalnie niebezpieczne ?!
Nie zgadza się także informacja mniej istotna, że na pokładzie był pilot bez uprawnień instruktorskich.
Na stronie wiatrakowce.org jak byk stoi, że Tomek Pawlik, to instruktor.
Nie zgadza się też, że nie wiadomo, co się działo z wiatrakowcem między marcem 2016r, a styczniem 2017r. Na facebooku bez trudu znalazłem informację, że 28.07.2016r. wiatrakowiec latał. Są zdjęcia i wypowiedzi pasażerów.
Szacowna Komisja poszła po najmniejszej linii oporu albo ... aż strach pomyśleć jak groźna może być alternatywa.
Nie chcę niczego sugerować, ale moim zdaniem to wszystko baaardzo brzydko pachnie.

.
.
[autogyro-wiatrakowiec.blogspot.com]


avatar

Marek Siekirka
Dołączył: 4 lat temu
Posty: 204

Ranga:

  złota
Re: coś tu się nie zgadza...
przez Konrad Ziębakowski 19-05-2017 - 11:30:55
 
Muszę przyznać, że bardzo czekałem na ustalenia PKBWL w sprawie tego wypadku, gdyż podobnie jak większość z Was zawzięcie studiuje raporty, gdyż jest to gigantyczne źródło wiedzy. Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego, jest mi strasznie przykro :/ Na prawdę liczyłem na jakieś merytoryczne informacje. A to wygląda jak wyszukiwanie informacji tylko po to, żeby odstąpić od badania sad smiley
Przykre
Konrad Ziębakowski
Dołączył: 3 lat temu
Posty: 66

Ranga:

  brązowa
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Lechu 24-05-2017 - 21:32:33
 
Miałem jednak rację, i zamietli sprawę pod dywan.

„Komisja ustaliła, iż od chwili zakupu wiatrakowca do marca 2016 roku w
wiatrakowiec był hangarowany na lotnisku Olsztyn -Dajtki.
W 2015 roku podczas użytkowania wiatrakowca doszło do uszkodzenia jednej z łopat
wirnika nośnego.
Komisji nie udało się ustalić, kiedy i gdzie dokonano naprawy powyższego uszkodzenia.
Nie wiadomo co działo się z wiatrakowcem pomiędzy marcem 2016 roku, a styczniem 2017
roku.”

„Od 8 kwietnia 2014 roku do 7 kwietnia 2015 roku posiadał Polisę Ubezpieczeń
Lotniczych w Towarzystwie Ubezpieczeń i Reasekuracji „WARTA” S.A.”

Środowisko lotnicze szybko i sprawnie ustaliło, co działo się z wiatrakowcem w w/w czasie.
Idąc dalej, na tym wiatrakowcu odbywały się loty z pasażerami, na wiatrakowcu, który
nie był ubezpieczony, nie posiadał zdatności do lotu nie był sprawny a jego wirnik był po kolizji ( naprawiony nie wiadomo u kogo?) .
Jak można dopuścić do tak rażącego zaniedbania i narażania życia ludzkiego?
Jak można sprzedać wiatrakowiec z ukrytymi wadami (nie wiadomo jakiej i u kogo naprawy)?
Czy ten wiatrakowiec przywiózł do klienta Święty Mikołaj, zamontował wirnik i oblatał go?
Każdy producent ma swojego przedstawiciela w danym kraju... i ten trzyma łapę nad wszystkimi
maszynami - czyż nie tak?

W sieci pojawił się film z montażu i oblotu u klienta, wiele osób go oglądało.

Wszechwiedzący "PAWDZIWY PILOT" - instruktor gnoił na forum jego użytkowników a teraz dopuszcza się takich zaniedbań wykonując loty z pasażerami bez dopuszczenia wiatrakowca do lotu, bez ubezpieczenia, a jak środowisko lotnicze mówi również loty szkoleniowe.

Czy pieniądze i chęć zysku przyćmiła zdrowy rozsądek - czyż znowu mam rację?
Wydaje mi się, że za takie postępowanie powinno się odebrać uprawnienia lotnicze dożywotnio.
Uważanie się za „NAD PILOTA” do czegoś zobowiązuje a reszta… bez komentarza.

Przerażenie ogarnia, gdy się ogląda przekrój łopaty wiatrakowca.
Mizerny aluminiowy dźwigar , piana i cienka kompozytowa skorupa – może tu trzeba się przyjrzeć?
Szkoda, że komisja nie pochyli się nad tym zdarzeniem, chyba, że czas wszystko zweryfikuje?

Ja z całym szacunkiem na wiatrakowiec z takim wirnikiem nie wsiądę.
Lechu
Dołączył: 7 miesięcy temu
Posty: 4

Ranga:

  brązowa
Re: Wypadek wiatrakowca w Krzeczynie
przez Marek Adamski 19-10-2017 - 20:42:03
 
Najgorzej mnie denerwuje jak ktoś kto ma wiele do powiedzenia chowa się za Jankiem, Tytusem, czy tak jak w tym przypadku Lechem. No cóż sądzę jednak Lechu , że się mylisz z tą Twoją racją...cyt; "Miałem jednak rację, i zamietli sprawę pod dywan"...
W moim przekonaniu sprawa jest zbyt poważna , by ktoś chciał ją zamieść jak to nazwałeś pod dywan. Pomijając fakt wiatrakowca fabrycznego i zarejestrowanego w zdarzeniu zginęły dwie osoby. W tym przypadku więc nie ma ani tak wielkiej zmiotki, ani tak wielkiego dywanu , by sprawę zamieść czy jak mam rozumieć Twoimi słowami schować pod dywan.
Jak już "Komisja" pisała w swojej krótkiej informacji, gdyż raportem nawet wstępnym w żaden sposób nie można tego nazwać / 6 stron z czego połowa to zdjęcia/. łopaty były uszkodzone , a następnie naprawiane. Zatem biorąc te ustalenia za pewnik mamy tu do czynienia z czynem człowieka co doprowadziło do tragicznego w skutkach zdarzenia. A taki czyn znajduje swoje odzwierciedlenie w przepisach Karnych.
Poczekajmy więc na ustalenia i badania które w jakimś stopniu przybliżą nam przebieg tego tragicznego zdarzenia.

Ponadto sam się zastanawiałem wielokrotnie dlaczego osoba którą tu na forum każdy zna nie zabierze głosu. Dlaczego nic nie wyjaśni? Przecież chodzi o wiatrakowiec z jego stajni, którego jest dealerem. W mojej ocenie cokolwiek by powiedział jako przedstawiciel, czy Dealer obróciło by się przeciwko niemu i zawsze byłoby źle odebrane. Gdybym , był na miejscu Kamila też bym chyba się tu na forum nie wychylał.

Przerażenie ogarnia, gdy się ogląda przekrój łopaty wiatrakowca.
Mizerny aluminiowy dźwigar , piana i cienka kompozytowa skorupa – może tu trzeba się przyjrzeć?
Szkoda, że komisja nie pochyli się nad tym zdarzeniem, chyba, że czas wszystko zweryfikuje?
Ja z całym szacunkiem na wiatrakowiec z takim wirnikiem nie wsiądę.


A jaki ma być stalowy? czy wówczas nie byłby mizerny?
Całą siłę w łopacie przejmuje dźwigar , a tu zastosowano dźwigar o profilu szkieletowym. / słyszałem już różne opinie i porównania łącznie z tym że jest to profil okienny/. Patrząc dalej jak napisał Lechu ... piana i cienka kompozytowa skorupa. Proszę cię Lechu na świecie lata ponad tysiąc egzemplarzy ELA i jest to pierwszy przypadek w którym łopaty strzeliły. Ja osobiście nie słyszałem o innym przypadku w którym łopaty Eli strzeliłyby w trakcie lotu. Jeśli ktoś ma odmienne zdanie, bądź posiada precyzyjne prawdziwe informacje na temat zdarzeń , gdzie łopaty oderwały się w trakcie lotu to proszę to zaprezentować , albo wkleić linka do zdarzenia. To takie bardzo "małe" i "tanie" wypowiadanie się na forum , że wiatrakowiec Ela to zły wiatrakowiec, albo wypowiadać się jak to zrobił Lechu..."ja z całym szacunkiem na wiatrakowiec z takim wirnikiem nie wsiądę"...To nie wsiadaj.
Chyba , że za osobą Lecha kryje się któryś z przedstawicieli innego wiatrakowca to wówczas jest to dla mnie w pełni zrozumiałe i rozumiem jego działanie.

Powracając do łopat wiatrakowca... w przeszłości ludzie latali na drewnianych łopatach. Około ośmiu, może dziesięciu lat temu na jednym z lądowisk zahaczył o ziemie łopatami dwumiejscowy aircommand. Sam wiatrakowiec nie ucierpiał, ale łopaty tak. Co się okazało łopata przedmiotowego wiatrakowca to delikatny profil aluminiowy / tzw. nosek na krawędzi natarcia / wewnątrz bez pianki z cienką skorupką laminatową. Tu nie wiem czy użyłbym w stosunku do noska aluminiowego słowa mizerny tak by nie obrazić słowa mizerny. Jak wybiorę się na to lądowisko to zrobię fotki które Wam przedstawię z przekroju tych łopat. / jeśli są jeszcze składowane obiecuje wkleję fotki/.

Nie czepiałbym się też producenta Elaaviation. Mam kontakt mailowy z producentem. Z informacji jakie pozyskałem przedmiotowy wirnik został poddany testom zmęczeniowym i na zrywanie. Jak oświadczył cały pakiet dokumentacji testowej posiadają , a profil wirnika zrywa siła 26 ton. Producent oświadczył również , że nie było też innych zdarzeń na świecie podobnych do zdarzenia jakie wydarzyło się w Polsce.

W Polsce mam kilku kolegów, którzy latają wiatrakowcem Ela. Po tragicznym zdarzeniu wielu z użytkowników w tym ja miało chwilę przemyśleń. W rozmowie z kolegami niektórzy dłuższy czas nie latali. Mało komfortowy jest stan w którym lecąc zamiast czerpać przyjemności z lotu myślisz o wirujących ci nad głową łopatach. Powiem szczerze ja też przez chwilę pomyślałem , ale bardzo szybko dojrzałem i potrafiłem sobie wytłumaczyć, że to , że zginęli nasi koledzy Artur i Tomasz nie może być przyczyną techniczną, czy ukrytą wadą łopat. Ktoś pomyśli ....ale się pociesza.
Uważam , że skoro posiadam zapewnienie producenta elaaviation , iż przypadek taki jak miał miejsce w Polsce był jedynym przypadkiem. Ponadto z informacji jakie podała komisja badająca to zdarzenie łopaty były przed zdarzeniem uszkodzone , a następnie naprawione. Zatem posiadając takie dostępne już informacje mogę powiedzieć,że ten nieszczęśliwy wypadek jest wynikiem przede wszystkim brakiem wyobraźni mało tego ludzkiej głupoty nie mieszczącej się w żadnej kategorii.


Pozdrawiam
Marek
Marek Adamski
Dołączył: 7 lat temu
Posty: 395

Ranga:

  złota
Sama prawda Marku.
pozdrawiam

krajew57
Ireneusz Krajewski
Dołączył: 9 lat temu
Posty: 228

Ranga:

  złota
 

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować