"KTO JEST KIM..."
Szukaj:
Zaawansowane
Pogoda
Fora Wątki Nowy wątek Podgląd do wydruku
Start > Motolotnie / Samoloty UL > O mało co ... > Wątek
Witam. Po długim okresie fatalnej pogody, dziś po opadnięciu porannych mgieł postanowiliśmy z Markiem trochę polatać. Słońce, temp. ok. 3-4 st. C. Wilgotność wzgledna ok 90 %. lekkie zamglenie. Sprzęty gotowe. Wyposażone do latania w warunkach jesienno-zimowych. Na wschód od naszego lądowiska jest znaczne obniżenie terenu, i tam zazwyczaj dłużej niż w innych miejscach utrzymują się przy ziemi malowniczo wyglądające z powietrza mgły. Po wykonaniu przeglądu przedlotowego, zapakowaliśmy się do maszyn i na pas. Podczas grzania silnika, po sprawdzeniu łączności, zawsze kontrolujemy się nawzajem, czy wykonaliśmy wszystkie punkty check- listy. W tym okresie zawsze odpytujemy się na okoliczność włączenia podgrzewów gaźników. Oczywiście na komendę podgrzewy załączone otrzymałem odpowiedź twierdzącą. Z racji tego, że pogoda zapowiadała dość dobre warunki, istaniało duże prawdopodobieństwo możliwości zrobienia kilku fajnych fotek. Marek wystartował pierwszy. Ja za nim, żeby móc złapać go w kadr. Po starcie na wysokości ok 200m zwwrot ku wschodowi. Migiełki , tak jak się spodziewaliśmy - czekały. Leciałem za Markiem ok 400m ok. 50m wyżej. Zacząłem pstrykać fotki. Poprosiłem Marka, aby w miarę możliwości zszedł troszke niżej, żebym mógł strzelić fotkę na tle mgiełki. Wykonał moją prośbę, ale jakby zbyt mocno zaczął się obniżać. Ku...dę, troche za nisko. Przez radio krzyknąłem żeby wyszedł wyżej. Cisza brak odpowiedzi, a jego motolotnia powoli zanurza się w bieli. Po chwili słyszę w radiu, że silnik nie pracuje i ląduje przymusowo. Włos nieliczny zresztą pod kaskiem się zjeżył. Przed nim droga z napowietrzną linią energetyczną. Za drogą rów bajorko i jakaś trawa. Oby nie bagnisko. Po chwili motolotnia Marka zaczęłą się zatrzymywać. W radiu słyszę , jestem na ziemi, wszyska ok. Uff. Zacząłem krążyć na miejscem lądowania. Podczas krótkiej rozmowy przez radio postanawiamy, że Marek spróbuje odpalić silnik i po kilkuminutowej pracy z prawie na maksa otwartą przepustnicą, jeżeli nie zauważy jakichś dziwnych anomalii w pracy silnika wystartuje i po osiągnięciu 400 m odleci na lądowisko. Na szczęście owa trawa na której wylądował okazała się pastwiskiem i strart z niej nie stanowił żadnego problemu. Po starcie Marek ,na wysokości 300 m bezpiecznie doleciał do lądowiska macierzystego. Okazało się że silnik ,, obciął" po odjęciu gazu, podczas próby jego dodania. W momencie, kiedy ja próbowałem nakłonić go do zwiększenia wysokości lotu, on już nie miał takiej możliwości. Największym problemem było przeskoczenie lini napowietrznej. Na szczęście Marek zaraz po zgaśnieciu silnika zabezpieczył prędkość. Tuż przed linią energetyczną, lekko odał sterownicę i przeskoczył nad nią. Siadł ok 5 m za bajorkiem i rowem (widoczne na zdjeciach). Już po locie zaczęliśmy szukać przyczyny powstania lodu, pomimo włączonych podgrzewów. Marek w swojej motolotni zastosował kranik którym włączał na jesieni na stałe, a wyłączał latem, chyba że latał skoro świt. Wajcha kranika, byłą w pozycji włączonej, przynajmniej tak nam się wydawało. Oczywiście na gorąco wymontowaliśmy kranik. Jakie było moje ździwienie kiedy okazało się, że nie jestem w stanie go przedmuchać . Po zmianie pozycji wajchy kranika na of, można go było przedmuchać. Okazało się że Marek nieświadom do tej pory latał zimą z wyłączonymi podgrzewami, latem zaś z włączonymi. Stąd brały się problemy z pracą jego silnika, pojawiające się jesienią, zwłaszcza na małych obrotach. Przyczyn szukaliśmy wszędzie, zakładając że kranik działa prawidłowo. Mój silnik pracował zawsze w takich samych jak i bardziej ekstremalnych warunkach bez najmniejszego problemu. Podgrzewy mamy takie same. No cóż , na szczęście wszysko dobrze się skończyło. Jestem pod wrażeniem profesjonalności z jaką Marek wykonał lądowanie. Jak to mówią Pełen szacun. Zresztą jak to on sam powiedział.,, sam byłem zdziwiony moim spokojem...." Wnioski z tej przygody: latając jesienią i zimą koniecznie miej pzystosowany do tego sprzęt i wiedz jak z niego korzystać (włączyć). Co jakiś czas wykonaj lądowanie przygodne bez silnika. Fotki. Wszysko było rejestrowane na gorąco. Pozdrawiam. 054 -kilka chwil po obcięciu silnika Jedyna możliwość to ,,nur w białą watę". 056- tuż po przyziemieniu. 057- zakończony dobieg. Zbyszek Szyszka



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-26 08:01 przez Zbigniew Szyszka.


Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
060-znów w powietrzu. 121, 123- retrospekcja na ziemi. Pozdrawiam. Zbyszek Szyszka


Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
Mam prośbę o opis w jaki spoób wasze podgrzewacze podgrzewają gaźniki ( gdzie dopływa ciepłe powietrze ).
Jakub Grabiec
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 155

Ranga:

  srebrna
Witaj. Podgrzewany jest korpus gaźnika, a w zasadzie jego najbardziej narażona na powstanie lodu gardziel. Realizowane jest to przy pomocy elementów grzejnych (nakładek nasuniętych na gardziel gaźnika) przez które przepływa gorąca ciecz ,zapożyczona z układu chłodzenia. Nie powoduje to ogrzania powietrza, a co za tym idzie ,, jego rozrzedzenia" co doprowadziłoby do spadku mocy. Podgrzanie korpusu gaźnika zabezpiecza przed powstaniem lodu na ściankach gaźnika. Powietrze dochodzace do silnika jest ,,gęste" z dużą zawartościa tlenu- brak spadku mocy, a ciepło pobrane od ogrzanego korpusu przez rozprężajacą się mieszankę paliwowo powietrzą (odparowujące paliwo pobiera ciepło) równoważą sie na tyle, że nie powstaje lód. Pozdrawiam. Zbyszek Szyszka



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-26 22:55 przez Zbigniew Szyszka.
Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
Czy lecieliście nad górną granicą mgły ( chmury St) i czy koledze obcieło silnik po wytraceniu wysokości i obrotów we mgle?
Jakub Grabiec
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 155

Ranga:

  srebrna
A mi się nasunęła taka myśl: nie ważne że zainwestowałeś w podgrzewacze. Ważne żebyś sprawdził czy działają !!!! ;-(
avatar

Paweł Słomski (Karabus)
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 502

Ranga:

  złota
Lecieliśmy nad górna granicą mgły ale w niewielkim zamgleniu. Wilgotność względna ok 90% i niska temp. kilka stopni powyżej zera. Slinik obciął po odjęciu gazu do obrotów jałowych. Marek obniżał lot z ok 250 m, aby przelecieć ok. 50m ponad grzbietem ścielącej się nad ziemią mgły. Po próbie dodania gazu żeby wyrównać lot silnik zatrząsł i definitywnie zgasł. Na pierwszym zdjęciu widać motolotnię Marka już ze stojącym śmigłem. Lód wytworzył się podczas zniżania ze zbyt zdławionym gazem. Pozdrwiam. Zbyszek Szyszka
Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
Dzięki za informacje o warunkach meteo i reżimie lotu. Mam jeszcze kilka pytań?
1. Określone warunki przy starcie : temperatura 4 stopnie i wilgotność 90% to wynik pomiaru? Jakim przyrządem to okreslono?
2. Czy na wznoszeniu przelatywaliście przez mgłę i ile wynosiła jej górna granica?
3.Jaki był czas lotu od startu do zdarzenia z obcięciem silnika?
4. Czy gaźniki w obu motolotniach są identyczne?
Jakub Grabiec
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 155

Ranga:

  srebrna
Wtam.

ad. 1. Wilgotność określono przy pomocy pospolitego domowego higrometru i mogła być ona w rzeczywistości trochę inna. Powietrze było lekko zamglone, stąd można szacować że wskazania były prawidlowe.
ad.2. Start odbywał się z lądowiska, które nie znajdowało się w zasięgu mgły, w związku z tym nie przebijaliśmy się przez nią.
ad.3. Od momentu startu do przerwania pracy silnika minęło ok 7 min. z tego lot poziomy(4200obr/min.), pół min. obniżania lotu (2000obr/min).
ad.4. Gaźniki w obu motolotniach są takie same. Współpracują z tłumikami szmerów ssania.
Dodam, że dzień wcześniej wykonywałem lot swoją motolotnią w dużo trudniejszych warunkach- temp ok 5 st.C z intensywnym opadem mżawki. Silnik pracował bez zastrzeżeń. Pozdrawiam. Zbyszek Szyszka.[/center]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-27 15:29 przez Zbigniew Szyszka.
Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
Re: Jesień- zima UWAGA! Lód w gaźnikach
przez Johny 27-11-2012 - 18:04:51
 
Cieszę się że nic się nie stało, szukać miejsca do lądowania we mgle, na kilkudziesięciu metrach i jeszcze te druty, na samą myśl nogi się wyginają, spokój w takiej chwili jest nie do przecenienia, dobrze że go miałeś, no i ten niezbędnik-łut.
Nachodzi mnie jednak inna myśl (konstruktywnie, nie by się czepiać) skoro silnik urwał, a przyczyny szukaliście dopiero
na własnym lądowisku, to czy nie znając jej, rozsądne było startować? Przecież skoro zrobił to przed chwilą, wysoce prawdopodobne że zrobiłby to znów, np. w czasie startu, tuż po, itp. paskudztwa.
Jaką myślą się kierowałeś ? bo to ważne

Na ostatniej fotce to chyba pilot z tego lotu, widzę że patrząc na swoje ślady lądowania przeżywasz to strasznie, znam to.
Gdy sfajczyła się moja POLA parę razy byłem obejrzeć ślady kół na zborzu zakończone wypalonym miejscem, minę miałem chyba taką samą.

Swoją drogą widoki na fotkach, dech zapiera, piękno.

Johny



Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-27 18:19 przez Johny.
Johny
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 198

Ranga:

  srebrna
Witaj Johny. Jak rozumiem Twój post skierowany jest do Markasmiling smiley, bo to on lądował. Ja byłem tylko świadkiem i dokumentatorem.
Oczywiście ,,konstruktywne" czepialstwo jest jak najbardziej wskazane. Ja doradzałem ściagnięcie sprzetu droga kołową. Było kilka powodów dla których Marek podjął ryzyko ponownego startu.
1. Problem z silnikiem pojawił się przy niskich obrotach. Na wysokich pracował bez zarzutów. ( przed ponownym startem wykonał długą próbę silnika na wysokich i prawie max. obrotach. )
2. Przedpole z którego startował było pozbawione przeszkód lotniczych. Same łąki, tak więc w razie czego byłoby gdzie siadać. Pola orne i druty pozostały w tyle.
3. Po podjęciu decyzji o ponownym starcie Marek dostał nakaz szybkiego wznoszenia i wykonania lotu na wysokości co najmniej 300-400m. W kierunku naszego lądowiska mgły nie było.
4. Dotarcie do motolotni Marka od strony drogi sprzętem kołowym nawet z napędem 4x4 (którym dysponujemy) było niemożliwe.O tej porze roku można się utopić w podmokłej trawie. Narodowy w Warszawie to przy tym Pikuś. Przed startem Marek dokładnie obszedł cały teren.

Dalsze mam nadzieję o wiele lepsze fotki wrzucę na forum dziś po południu. Pozdrawiam Zbyszek.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-11-29 06:44 przez Zbigniew Szyszka.
Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
Witam ponownie. W minioną naiedzielę Marek wykonał oblot techniczny po naprawie systemu podgrzewów gaźników polegającej na wyrzuceniu feralnego kranika. Lot odbył się bez najmniejszych oznak lodzenia gaźników, w pełnym zakresie obrotów silnika. Pozdrawiam. Zbyszek Szyszka
Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
I mam jeszcze dwa pytania:
1. Jakie są maksymalne obroty silnika przy maksymalnym otwarciu przepustnicy?
2. Ile czasu minęło od od awaryjnego lądowania do ponownego startu?
Jakub Grabiec
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 155

Ranga:

  srebrna
Max. obr 6200/min
Ponowny start po lądowaniu nastąpił po dziesięciu minutach. Pozdrawiam. Zbyszek Szyszka
Moderator
Zbigniew Szyszka
Dołączył: 8 lat temu
Posty: 759

Ranga:

  złota
 

Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować